rzegorz Łapanowski – kucharz, założyciel i prezes Fundacji „Szkoła na Widelcu”, prowadzący i juror w Programie Top Chef, miłośnik świeżej, sezonowej i lokalnej żywności, oraz Urszula Somow – dietetyk Fundacji „Szkoła na Widelcu” opowiadają o szerzeniu świadomości w zakresie zdrowego odżywiania wśród dzieci, ich rodziców, nauczycieli i personelu kuchennego.

Czym jest Fundacja Szkoła na Widelcu?

Grzegorz Łapanowski: Podczas pobytu w Stanach Zjednoczonych wiele lat temu po raz pierwszy zobaczyłem, jak wyglądają konsekwencje epidemii nadwagi i otyłości oraz skutki braku zainteresowania kulturą kulinarną i dobrym jedzeniem. Wtedy zrozumiałem co może się stać, gdy wszystko pozostawimy w rękach ekonomii i jak bardzo źle wpływać na ludzi może złe jedzenie.

Po powrocie stamtąd postanowiłem zrobić coś w temacie edukacji kulinarno-żywieniowej naszego społeczeństwa. Staram się dzielić z innymi swoimi kulinarnymi pasjami i wiedzą z zakresu gastronomii, zachęcając do dobrego odżywiania się.

Razem z grupą bliskich osób od kilku lat tworzymy fundację "Szkoła na widelcu". Naszym celem jest promowanie szeroko pojętej edukacji kulinarnej i poprawienie jakości żywienia dzieci i młodzieży. Moim marzeniem jest, aby zajęcia kulinarne, połączone z zajęciami teoretycznymi o jedzeniu, były elementem systemu edukacyjnego. Na co dzień nasza działalność koncentruje się na organizacji warsztatów czy innych inicjatyw, mających na celu zmianę w myśleniu o jedzeniu.

Dlaczego Państwa zdaniem tak trudno zachęcić dzieci do zdrowych posiłków?

Urszula Somow: Problem z zachęceniem dzieci do jedzenia zdrowych posiłków często wynika z przekonania, że zdrowe oznacza niesmaczne i nudne. Potrawy atrakcyjne w przekonaniu dziecka (np. pizza, frytki lub burgery) można przygotować zdrowo, ponadto wiele korzystnych dla zdrowia potraw naprawdę dzieciom smakuje, ale brakuje stworzenia dla nich dobrego „marketingu“. Przegrywają z wysoko przetworzonym jedzeniem w kolorowych opakowaniach, do którego jeszcze czasem dołączone są zabawki. Wreszcie dochodzimy do przyczyny bardziej pierwotnej – naturalnej preferencji smaku słodkiego, słonego oraz wysokiej zawartości tłuszczu jako źródła energii i nośnika smaku. Produkty i posiłki z wysoką zawartością cukru, soli oraz tłuszczu są preferowane zarówno przez młodszych, jak i starszych konsumentów. Do tego dochodzą wzmacniacze smaku i zapachu, aromaty i inne dodatki do żywności, które powodują, że naturalny smak warzyw lub innych zdrowych produktów przestaje być atrakcyjny.

Czy ma Pan swoje sposoby, jak zachęcić dzieci do zdrowego jedzenia (ciekawe przyprawy, sposób podania)?

Grzegorz Łapanowski: Przede wszystkim jedzenie musi być smaczne i atrakcyjne. Nie wystarczy, że coś będzie zdrowe, abyśmy jedli to i byli zachwyceni. Zarówno dzieciom, jak i dorosłym proponuję najlepszej jakości owoce i warzywa, wybieram te sezonowe – bo mają wtedy najlepszy smak. Muszą być dojrzałe i świeże. Dzieci należy otaczać dobrym jedzeniem. Pozwólmy im je dotykać, wąchać, próbować i poznawać. Opowiedzmy historię o tym, co będą jadły i skąd to pochodzi. Niech czasem pomogą nam podczas gotowania. Dbajmy również o to, aby posiłki były ładnie podane, w końcu jemy najpierw oczami.

Czy mógłby Pan powiedzieć o 2-3 pomysłach na zdrowe drugie śniadanie, które przygotowanie zajmie rodzicom chwilę?

Grzegorz Łapanowski: Nie ma idealnego rozwiązania dla każdego. Jedno dziecko będzie wolało w szkole zjeść sałatkę, a drugie kanapkę – rozmawiajmy z dziećmi o jedzeniu, dawajmy im "kontrolowany" wybór. Zapytajmy czy chce jutro do szkoły jabłko czy banana, słupki marchewki czy papryki. Dbajmy o to, aby zawsze w II śniadaniu były warzywa i owoce. Źródłem węglowodanów, czyli energii może być pieczywo razowe w kanapce, kasza lub makaron razowy w sałatce (bez problemu można przygotować ją wieczorem). Do tego twarożek, hummus, ugotowane jajko, kawałek upieczonej piersi z kurczaka czy dobrej jakości ser. Dziecku warto zapakować orzechy lub pestki, każdy lubi sobie pochrupać. Oczywiście jeszcze coś do picia, najlepiej woda. 

Jak zachęcić dzieci do gotowania? Kiedy warto zacząć?

Grzegorz Łapanowski: Z naszego doświadczenia wynika, że do gotowania właściwie nie trzeba nikogo zachęcać. Dzieci i te bardzo małe, jak i te duże lubią gotować i robią to z wielką radością. To raczej nas dorosłych należy zachęcać, by zapraszali dzieci do kuchni. I – co ważne – jeśli rozbudzimy w dzieciach miłość do jedzenia i nauczymy ich czerpać radość z gotowania, to będą to robić również z chęcią jako nastolatkowie i dorośli. A to może wpłynąć na to, że rzadziej będą sięgać po wysoko przetworzone produkty gotowe i fast-foody.

Szczególną rolę w diecie dziecka ma nabiał – co zrobić, aby serek czy mleko przestały być nudne?

Urszula Somow: Warto uczyć dzieci, że jeden produkt może być podawany w różnych postaciach. Dodawajmy do niego inne warzywa lub owoce, zmieniajmy konsystencję, a mniejsza szansa, że się znudzi. Twarożek możemy podać z wiosennymi warzywami, ale też z miodem i owocami albo z makaronem razowym, rodzynkami i cynamonem , świetnie sprawdzi się też jako nadzienie do naleśników lub składnik buraczanych kopytek. Nie pozwólmy na nudę, a nic dziecku się nie znudzi. Różnorodności szukajmy zarówno w obrębie rożnych potraw, ale pamiętajmy, że ta sama potrawa może być rożnie podana i w oczach dziecka będzie wtedy nowa lub ciekawa.