Wisława Ostręga
Specjalista Zakładu Zdrowia Dzieci i Młodzieży, Instytut Matki i Dziecka

 

Dlatego trzeba się z nimi zdecydowanie rozprawiać, podobnie jak z mitami o nich. W walce z wszawicą pomoże regularne przeglądanie głowy, upinanie włosów i stosowanie specjalnych odżywek – uważa Wisława Ostręga, specjalista Zakładu Zdrowia Dzieci i Młodzieży, Instytut Matki i Dziecka.

Problem wszawicy najczęściej dotyka dzieci, które przebywają w dużych skupiskach np. szkołach. W jaki sposób rodzice mogą chronić swoje pociechy przed tymi pasożytami?

Pierwsza rzecz, to po prostu unikanie możliwości zakażenia, czyli uczulenie dzieci na to, by nie wymieniały się szczotkami, czapkami, związywały włosy, a chłopcy nosili je krótkie. Na pewno łatwiej jest owadom przejść z jednej głowy na drugą, jeśli dziewczynka ma rozpuszczone włosy. Wystarczy, że pochyli się z koleżanką nad jednym obrazkiem w książce i ich głowy się zetkną.

Po drugie warto też regularnie sprawdzać głowę, żeby szybko wychwycić problem i nie dopuścić do złożenia jajeczek. W ogóle to moment na bliższy kontakt z dzieckiem. Gdy kładzie głowę na kolanach można je pogłaskać, porozmawiać, zapytać co słychać.

Po trzecie w jakimś stopniu może pomóc stosowanie odżywek do włosów, co ułatwia wyczesywanie. Zmniejsza to z pewnością przyczepność owadów i nawet jeśli się we włosach zaplączą, to łatwiej je z nich usunąć.

I ostatnia rzecz, to używanie dostępnych w aptece preparatów nasączonych substancjami zapachowymi, które odstraszają w jakimś stopniu wszy. Nie dają jednak stuprocentowej pewności, że owad się nie zagnieździ.

Jak rozpoznać, że dziecko zaraziło się wszawicą?

Przede wszystkim trzeba sprawdzać włosy, szczególnie za uszami, od spodu, przy potylicy, bo tam właśnie w pierwszej kolejności można zauważyć owady bądź złożone przez nie jajeczka. Często pierwszym sygnałem jest też drapanie się dziecka po głowie.

A jeśli problem faktycznie się pojawi, jak walczyć z wszawicą?

Trzeba zastosować specjalny szampon dostępny w aptekach. Jest kilka rodzajów, ale zawsze można się poradzić farmaceuty. Sprawdzić też rodzeństwo i siebie. Poinformować szkołę. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że część dzieci w klasie walczy też z tym problemem. Narasta on szczególnie jesienią. Często dzieci przywożą wszy z wyjazdów wakacyjnych i przez nieuwagę rodziców problem potem w szkole się rozprzestrzenia.

Bardzo istotne jest też, by rodzice w tym samym czasie sprawdzili głowy i robili porządek, jeśli jest to konieczne. Warto umówić się na jakiś konkretny termin np. weekend, a jeszcze lepiej ustalić w ogóle w szkole terminy, gdy wszyscy rodzice przeglądają głowy dzieci. Jeśli robią to w różnym czasie, to dzieci będą się cały czas wszawicą wzajemnie zarażać. Należy też dzieciom wytłumaczyć, że to nie jest rzecz wstydliwa, lecz tak jak natrętnego owada, trzeba się po prostu wszy pozbyć.

Na pewno należy też uprać pościel, odzież, ale nie trzeba jej ani gotować, ani prasować.

No właśnie, tak jak w przypadku chyba każdej choroby towarzyszą jej liczne fakty i mity – jak to wygląda w przypadku wszawicy?

Jednym z podstawowych mitów jest ten, że jak ktoś jest brudny to ma wszy. Nie jest to prawda. Wszy nawet chętniej przechodzą na czystą głowę. Lubią wszystkich jednakowo. I dzieci zamożnych rodziców i biednych, i mądrych, i głupich. Jest im wszystko jedno. To tak, jakby powiedzieć o człowieku, którego ugryzł komar, że coś z nim nie tak.

Kiedyś wszy, szczególnie w latach wojny, gdy było to połączone z niedożywieniem roznosiły choroby zakaźne, głównie tyfus. Współcześnie to się nie zdarza. Nie ma ryzyka, że się czymś strasznym zarazimy. Wszy nie trzeba się bać, tylko systematycznie je likwidować.