Julia Wróblewska
Aktorka, studentka iberystyki

 

Co było zawsze dla Ciebie najbardziej stresujące podczas pierwszego dnia w szkole?

Szczerze mówiąc raczej nie stresowałam się pierwszym dniem w szkole. Jedynie, jak zmieniałam szkołę z podstawówki na średnią i byłam już rozpoznawalna, miałam lekki stres albo może bardziej ekscytację z uwagi na nowe środowisko, nowe przedmioty. Przed rozpoczęciem roku zawsze byłam pozytywnie nastawiona do szkoły, nie lubiłam tylko tych pierwszych lekcji, organizacyjnych, omawiających zasady. Ja jak najszybciej chciałam uczyć się nowych rzeczy, przejść do sedna przedmiotu (śmiech).  

Uczęszczanie do szkoły, przygotowanie do sprawdzianów oraz klasówek to nie lada wyzwanie dla każdego ucznia. Od wczesnych lat szkolnych musiałaś pogodzić obowiązki szkolne z aktorstwem. W jaki sposób Ci się to udawało? Jak sobie radziłaś z tak licznymi wyzwaniami?

Nigdy nie miałam indywidualnego toku nauczania, więc wszystkie zaległości musiałam nadrabiać na bieżąco. Mam dobrą pamięć, więc nie było to trudne. Uczyłam się przeważnie wieczorami i tak mi zostało do dziś. Jak miałam sprawdziany czy egzaminy to uczyłam się do późnych godzin nocnych. Jestem typem sowy, wolę „zarwać nockę” niż uczyć się wcześnie rano (śmiech).

Które przedmioty były dla Ciebie najbardziej ciekawe, a na które chodzisz z niechęcią?

Najciekawsza w szkole była dla mnie zawsze chemia, zajęcia techniczne czy artystyczne no i oczywiście hiszpański (obecnie studiuję iberystykę). Nie było takiego przedmiotu, na który chodziłam z niechęcią…, ale przyznam, że najmniej do przyjemności z nauki odczuwałam na fizyce. To zdecydowanie nie jest moja domena, jeśli chodzi i przedmiot szkolny.  

Zdarza się, że wybory kierunku studiów dla niektórych są loterią. Jak to wyglądało w Twoim przypadku?

Jak powiedziałam, uwielbiam hiszpański, więc wybór iberystyki nie był przypadkowy. Kocham Hiszpanię, wielokrotnie ją odwiedzałam, mam tam sporo znajomych i wybór tego kierunku był dla mnie naturalny właściwie od pierwszej klasy szkoły średniej. Rozważałam oczywiście też studia teatralne, ale w tamtym czasie nie czułam się na siłach, jeśli chodzi i kondycję psychiczną. Bałam się, że nie podołam tak trudnej uczelni.  Zobaczymy, być może za jakiś czas rozważę zdawanie na kolejne studia i będą to właśnie studia teatralne. Czas pokaże.