Nela Mała Reporterka: Każda moja wyprawa wydaje mi się wyjątkowa i niesamowita.

 

elu, jesteś najmłodszą prezenterką-podróżniczką, zwiedzasz świat od 5 roku życia. Jak to się stało, że podróże stały się Twoim sposobem na życie?

W pierwszą daleką podróż z plecakiem wyjechałam kiedy miałam pięć lat. Chciałam być jak Steve Irwin, którego oglądałam w telewizji. Czyli zwiedzać świat i o nim opowiadać. Pamiętam moją pierwszą wyprawę, jakbym przed chwilą z niej wróciła. Byłam wtedy w Tajlandii, próbowaliśmy się dostać na małą wysepkę na morzu niedaleko granicy z Malezją.

Na tą wyspę (z różnymi przesiadkami) jechałam po Tajlandii dwa dni i już cała przeprawa była pełna przygód. Jechałam tuk-tukiem, busikiem po dżungli oraz łodzią między przepięknymi wyspami. Kiedy do niej dotarłam to wydawało mi się, że okryłam zapomniany i niedostępny ląd na środku morza. Było super!

Życie podróżnika nie jest łatwe. W jaki sposób łączysz to hobby z codziennymi obowiązkami? Czy dużo czasu poświęcasz na tradycyjną edukację?

Ja chodzę do szkoły w trochę innym systemie. Mam rok szkolny podzielony na trymestry i mam częściej ferie, ale to oznacza też, że czasami jeszcze w lipcu chodzę do szkoły i mam dłużej zajęcia w ciągu dnia.

Nela Mała Reporterka: W pierwszą daleką podróż z plecakiem wyjechałam kiedy miałam pięć lat. Chciałam być jak Steve Irwin, którego oglądałam w telewizji.

 

Jak wspominasz swoją najciekawszą podróż?

Każda moja wyprawa wydaje mi się wyjątkowa i niesamowita. Ostatnio byłam w Szkocji i pływałam po Oceanie Atlantyckim w poszukiwaniu rekinów olbrzymich, nazywanych też długoszparami. To ogromne zwierzęta, które mogą mierzyć nawet 12 metrów i bardzo szeroko otwierać pyski, aby jeść plankton. To była fantastyczna wyprawa, bo musiałam być gotowa do skoku do wody, gdy tylko rekin był przy naszej łódce. Woda w tej części świata jest zimna, miała około 14 stopni, więc musiałam być ubrana w ciepły strój nurkowy. W pewnym momencie rekin olbrzymi pojawił się tuż obok naszej łodzi. Szybko założyłam maskę i wskoczyłam do wody. Widok był niesamowity! Na wyjazd zabrałam mój kalendarz szkolny „Przygodnik”, w którym zapisywałam przygody.

Swoje doświadczenia z podróży relacjonujesz przed kamerami oraz opisujesz w książkach. Czy 10-latce łatwo jest przelewać swoje myśli na papier? Lepiej czujesz się jako prezenterka czy jako pisarka?

I jedno i drugie bardzo mi się podoba. Nagrywanie reportaży to zupełnie coś innego niż pisanie książek. Filmy nagrywa się podczas wypraw, a książki pisze się wspomnieniami. Aby nagrać film i to w dodatku reportaż, z tego co się akurat dzieje, trzeba być dobrze przygotowanym. Muszę dużo wiedzieć o przyrodzie i zwierzętach, bo są sytuacje, które dzieją się nagle i wtedy trzeba to szybko opowiedzieć do kamery i omówić. Jeżeli na przykład jestem w dżungli i nagle znajdę słonia, to muszę wiedzieć wszystko o jego zachowaniu, aby opowiedzieć o tym dzieciom. Jeżeli zobaczę nosacza w lesie deszczowym, to opowiadam dlaczego ma taki długi nos i wydaje śmieszne dźwięki. Jak zaczynam pisać książkę, to ta wiedza mi się bardzo przydaje. Opisuję miejsce gdzie jedziemy oraz zwierzęta, a następnie zamykam oczy i przenoszę się tam gdzie byłam. To jest niesamowite, bo czasami potrafię nawet poczuć suche afrykańskie powietrze albo zapach lasu deszczowego, zimną wodę Oceanu Atlantyckiego oraz ciepłe Morze Karaibskie.

Nela Mała Reporterka: Nagrywanie reportaży to zupełnie coś innego niż pisanie książek. Filmy nagrywa się podczas wypraw, a książki pisze się wspomnieniami.

 

Wiele dzieci niestety nie chce i nie lubi czytać. W jaki sposób zachęciłabyś swoich rówieśników do zaprzyjaźnienia się z książkami?

Moim zdaniem warto czytać książki, bo dzięki nim można przeżywać wspaniałe przygody. Ja bardzo lubię też stare, zapomniane książki i stare mapy, które lubię analizować. Ostatnio znalazłam w antykwariacie starą mapę księżyca oraz mapę świata widzianą oczami człowieka z czasów Krzysztofa Kolumba. Opisałam ją w mojej książce „Nela i skarby Karaibów”.