to, by ruszyć z miejsca wiercił nam dziurę w brzuchu Jacek od dawna. Odkąd się znamy, to podróże były jego siłą napędową. Planowanie i organizacja to to, w czym czuje się najlepiej. Skutecznie udało mu się zarazić nas tą pasją poprzez krótsze i dłuższe wyjazdy. Nauczyłyśmy się, że bariera językowa, kulturowa, a czasem nawet religijna – dodają kolorytu i stanowią o atrakcyjności nieznanych miejsc, a nie utrudniają życie. Kiedy udało nam się zostawić za sobą obawy, zupełnie spontanicznie powstał plan, by ruszyć przez Europę kamperem.

Pomysł na pierwszy rzut oka szalony, ale tylko wtedy, gdy nas nie znasz. Jesteśmy ekipą sprawnie działającą w zespole. Uzupełniamy się, a nasze cechy wspólnie budują grupę nie do zatrzymania. Plan ewoluował, zmieniał się przebieg trasy, jednak jedno miejsce widniało na mapie cały czas – Gibraltar. I tak w oparciu o uwagi naszych czytelników, jak i własne obserwacje, wybraliśmy drogę przez południową część Europy, przejeżdżając całe Włochy i kończąc rundką po Portugalii. W związku z tym, że opuszczamy Polskę w najmniej przyjemnym okresie, jesiennej pluchy, to znaczy okolice drugiej połowy października, chciałyśmy zaznać jeszcze w tym roku ciepła promieni słonecznych na twarzach. Dlatego zamiast pierwotnego planu na objazd wybrzeżem Francji, przez Brukselę, Holandię i Niemcy – wybraliśmy przejazd przez cały kozak Włoch! Obie jesteśmy ciepłolubne, dlatego niesamowicie się cieszymy na myśl o pogoni za słońcem!

Oczywiście, perspektywa kilkudziesięciu dni w podróży z małym dzieckiem wywołuje pewne obawy, ale wiemy, co może nas spotkać i na każdą taką ewentualność chcemy być przygotowani. Dlatego też wertujemy fora podróżnicze, strony dla rodziców w podróży i temu podobne, by uzyskać jak najwięcej użytecznych informacji. Jak miód na skołatane serce świeżo upieczonej mamy działają spływające do nas informacje o całych rodzinach podróżujących nie tylko po Europie, ale też po Afryce i Stanach. To nas uspakaja i powoduje, że nie czujemy się szaleńcami realizującymi misję skazaną na porażkę, tylko pionierami, ludźmi o wielkich marzeniach, których nie boimy się realizować. Rytm wędrówki będzie uwarunkowany tym, jak będzie się w niej czuł nasz syn. To ma być przyjemność, a nie katorga. Część mniej widowiskowych elementów trasy bez oporów pokonamy w nocy. Wtedy maluch śpi, a Jackowi dobrze się prowadzi bez tłumów na drogach. Nie obawiamy się także o komfort malucha w foteliku, bo to w oparciu o konsultacje z dystrybutorem i lekarzami wybraliśmy właściwy model do zrealizowania zadania.

 

Trasa podróży Sióstr ADiHD

 

Szykując się do takiej podróży musimy wziąć mnóstwo czynników pod uwagę. Jednym z głównych aspektów determinujących nasze wyposażenie jest pogoda i rejon, w jakim mamy zamiar przebywać. Dlatego musimy być gotowi na górskie wyprawy w Alpach i Dolomitach, jak i plażowe podboje na samym południu Włoch. Już nie mogę się doczekać tego, jak wychodząc z auta uderzy nas ciepły wiatr! Oczywiście, jadąc nawet solidnych rozmiarów kamperem mamy pewne ograniczenia przestrzeni dla bagaży. Dlatego alternatywne rozwiązania dla standardowego krzesełka do karmienia czy też łóżeczka są jak najbardziej wskazane. Mamy po prostu wersje, które po złożeniu nie zajmują dużo miejsca. Tak samo jest z wanienką czy wózkiem. Bardzo ważnym elementem jest higiena w trakcie takiej wyprawy. Tutaj z odsieczą przychodzą zdobycze techniki i nowe na naszym rynku gadżety. Zabieramy ze sobą podgrzewacze do pokarmu czy choćby jednorazowe butelki.

Blisko dwa miesiące w podróży to także wielki skok rozwojowy w życiu dziecka. Warto o tym pamiętam i pomyśleć, że zabawki, które teraz dla naszej pociechy są całym światem, za 40 dni nie wzbudzą żadnego zainteresowania. Więc jak widzicie, przedsięwzięcie to nie mało, wyzwań i planowań jest sporo, ale i nagroda wielka. Kiedy już usiądziemy wieczorem przed kamperem, z lampką wina lub gorącą herbatą w ręku, podziwiając majestatyczne klify, o które rozbijają się pośród krzyku mew fale oceanu atlantyckiego, będziemy dumni z nas i tego, że nie poszliśmy utartym szlakiem, a wyznaczyliśmy własne ścieżki. Także zapraszamy Was do śledzenia naszej wyprawy na Instagramie @siostry_adihd.