ciąży byłaś bardzo aktywna, można Cię było zobaczyć na rajskiej plaży, a także w Nowym Jorku. Jak znosiłaś podróże z brzuszkiem? Czy nie były one dla Ciebie kłopotliwe?

Nie ukrywam, że nie. Ja zawsze byłam bardzo aktywna i wiedziałam, że jeśli tylko nie będzie żadnych przeciwwskazań, to swojego trybu życia nie zmienię. Oczywiście, to nowe dla mnie doświadczenie, wcześniej nie myślałam o niczym i po prostu pakowałam plecak na długą wyprawę. Tym razem nie dołączyłam do afrykańskiej wyprawy mojego męża, a kierunki podróży również należało sprawdzać pod względem bezpieczeństwa przed malarią i wirusem Zika. Wiele się nie zmieniło, bo całą ciąże spędziłam aktywnie podróżując służbowo i prywatnie. Z moją dzielną Towarzyszką w ciąży odbyłam ok. 40 lotów, dostała również swój pierwszy Dyplom Małego Podróżnika LOT. Jestem bardzo dumna!

Czy przed pierwszą podróżą, kiedy już wiedziałaś, że spodziewasz się dziecka, przygotowywałaś się jakoś specjalnie, coś zmieniłaś, spakowałaś coś specjalnego?

Od samego początku bardzo intensywnie podróżowałam, choć w czasie tych pierwszych podróży nie sądziłam, że już podróżujemy w dwójkę. Najważniejsze to po prostu regularnie się badać, zwłaszcza przed podróżą. Sprawdzić, czy na pewno jest wszystko ok i nie ma żadnych przeciwskazań do latania. W trzecim trymestrze zabierałam już ze sobą zaświadczenie lekarskie (ważne 7 dni od wyrobienia). Brak dokumentu nie oznacza, że w ogóle nie wpuszczą cię na pokład, ale warto je po prostu ze sobą mieć. Ja nie miałam takiego zaświadczenia i dopiero, gdy wracając z Seszeli Etiophian Airlines stewardessa (będąc już w samolocie) zapytała się mnie o nie, stwierdziłam, że chyba warto je mieć następnym razem, tak na wszelki wypadek. Lubię mieć wszystko uporządkowane, szczególnie przy intensywności podróży z przyzwyczajenia dbam o kwestie dokumentów.

Wiele kobiet boi się podróżować w ciąży. Przeraża je nie tylko lot samolotem, ale także dłuższa jazda samochodem. Z kim powinna porozmawiać ciężarna, by rozwiać wszystkie swoje wątpliwości, kogo najlepiej poprosić o radę?

Oczywiście, w pierwszej kolejności swojego lekarza. Jeśli ciąża przebiega prawidłowo, to nie ma najczęściej przeciwskazań do tego, żeby latać czy odbywać nawet te dłuższe podróże. Ja podczas swojej ciąży odbyłam prawie 40 lotów po 5 kontynentach. Niezwykle ważne jest też zwracanie uwagi na destynację, w którą się podróżuje, czy np. nie występuje tam wirus Zika. Wiele kobiet jest tego nieświadomych i podróżuje np. na bardzo turystyczną Dominikanę, gdzie ten wirus występuje, a jest groźny dla rozwijającego się płodu. Latać można do 34 tygodnia ciąży. Również kieruję na stronę Mamaginekolog, mojej medycznej guru, która oswaja z ciążowym tematem przyszłe mamy i nie tylko. Opisała kwestię podróżowania w ciąży z medycznego punktu widzenia, a ja na swoim blogu opisuje z tej lifestylowej, życiowej strony. Doświadczenia, które zebrałam podczas tych 9 miesięcy w podróży samolotem, ale też na co zwrócić uwagę np. na lotniskach (jak sobie ułatwić taką podróż). Absolutnie nie warto przeglądać otchłani absurdalnych informacji na forach w Internecie, a przeczytać fachowe rady poparte danymi medycznymi, które uspokoją przyszłą mamę przed podróżą. Oczywiście, warto też zapytać swojego lekarza.

 

Anna Skura: Odbywając w ciąży loty po 5 kontynentach wiem, że Mała Podróżniczka jest zdecydowanie gotowa na przygody z nami, a my nie możemy się tego wprost doczekać!

 

Czy masz jakieś sprawdzone sposoby na przetrwanie długiej podróży z brzuszkiem? Może udało Ci się opracować jakieś osobiste “patenty”, które Tobie ułatwiły przemieszczanie się?

Ja jestem już mocno oswojona z wszelkimi „niewygodami” podróży, choć brzuszek, zwłaszcza w zaawansowanej ciąży, na pewno nie jest tutaj ułatwieniem. Na swoim blogu podpowiadam przyszłym mamom, co możemy zrobić, żeby sobie trochę ułatwić „życie” w podróży. W czasie długiej podróży najważniejszy jest komfort przyszłej mamy, należy korzystać z przywilejów, które przysługują. Na lotnisku na pewno korzystać wszędzie z pierwszeństwa – jeśli ludzie nie reagują, a my wstydzimy się zwrócić im uwagę, najlepiej od razu skierować się do obsługi lotniska. Ciekawą informacją jest to, że kobiety w ciąży są zwolnione z obowiązku przechodzenia przez bramki i skanery na lotnisku, niewiele osób o tym wie. W samolocie również warto poinformować stewardessy o swoim stanie, na pewno zawsze chętnie pomogą. Podadzą w pierwszej kolejności posiłek, dodatkową wodę czy poduszkę, którą można umieścić pod plecami – mała rzecz, ale poprawia komfort lotu. Warto też prosić o miejsce przy oknie, ponieważ to dodatkowe miejsce, gdzie można się wygodnie oprzeć. Jeśli nie odpowiada miejsce, można zapytać też stewardessy, czy może pozostały jakieś wolne, wtedy można się przenieść i wygodnie spędzić podróż. Dlaczego by nie przespać spokojnie i wygodnie całego lotu? Co ważne, to kobiety w ciąży nie mogą latać na miejscach ewakuacyjnych, czyli tych przy drzwiach i (niestety) z dodatkową przestrzenią na nogi. Jeśli twój brzuszek jest niewidoczny, a dostałaś takie miejsce, to wtedy poinformuj o tym przy odprawie, przed lotem.

Jak wspominasz podróże w ciąży? Czy inni podróżujący byli dla Ciebie życzliwi, oferowali Ci pomoc, np. ustąpienie miejsca? Co sądzisz o traktowaniu ciężarnych w naszym kraju, czy jest coś, co mogłoby się zmienić, poprawić w naszym zachowaniu? Jak to wygląda w innych krajach?

Podróże w ciąży będę wspominać wyjątkowo. Odbywając w ciąży loty po 5 kontynentach wiem, że Mała Podróżniczka jest zdecydowanie gotowa na przygody z nami, a my nie możemy się tego wprost doczekać!

Jeśli chodzi o kwestie grzecznościowe, czyli ustępowania miejsca itd., spotkało mnie kilka niemiłych sytuacji, lecz większość była naprawdę pozytywna. Gdy opublikowałam moje zdjęcie z nowojorskiego metra, w 9. miesiącu ciąży, stojącej przy ławce pełnej siedzących dżentelmenów, wywołałam dużą dyskusję wśród mam, ale i nie tylko. Okazuje się, że takie sytuacje są na porządku dziennym. Oczywiście bardzo lubię Nowy Jork, ludzie są tam przesympatyczni, a taka sytuacja spotkała mnie raz, jednak warto mówić o tym głośno. Na początku swojej ciąży chciałam uniknąć tego „proszenia” o przepuszczenie w kolejce, bo głupio było mi prosić, więc zawsze stałam czy czekałam na stojąco. Wystarczyło, że spotkała mnie historia w Etiopii, gdy ostatnia poszłam do kolejki i wtedy po raz pierwszy raz w życiu spotkałam się z overbookingiem, czyli brakiem miejsca w samolocie (linie często sprzedają więcej biletów niż jest miejsc). Na nic stały się moje prośby. Od tego czasu wiem, że kobieta w ciąży musi mieć pierwszeństwo i powinna korzystać ze swoich praw, dla dobra swojego i dziecka, a podróżowanie może być naprawdę fajnym doświadczeniem!