Czy dzieci i dorośli mają takie same potrzeby?

Hierarchia potrzeb i wartości dorosłych i dzieci nie jest taka sama. Oczywiście, ogólne ich ramy są takie same dla gatunku ludzkiego: np.wszyscy musimy jeść i spać, ale gdyby spojrzeć, co chętnie jedzą dzieci, a co dorośli, to różnice są jasno widoczne.

Czy możemy naszemu dziecku ułożyć taką dietę, która zapewni mu energię i dobre samopoczucie?

Albo dbamy o samopoczucie rozumiane jako jako reakcje emocjonalne dziecka, albo staramy się o zaspokojenie jego potrzeb. Jeśli mielibyśmy zadbać tylko o dobry nastrój malucha, to podawalibyśmy mu głównie słodycze. Nie popieram jednak zupełnej uległości wobec naszych pociech. Warto pamiętać o takiej zasadzie: to dorosły rozstrzyga o tym, co i kiedy dziecko dostaje do jedzenia, a dziecko decyduje o tym, ile zje.

Im dziecko starsze, tym wyraźniej zaczyna też samo budować swój świat, odbiera liczne bodźce ze środowiska, również z mediów. Jak w tym wypadku zadbać o właściwy rozwój latorośli?

W ciągu pierwszych kilku lat życia naszego dziecka tylko od nas zależy, z jakimi bodźcami się dziecko styka: co ono widzi, na co zwraca uwagę, czego słucha i z czym ma do czynienia. Zanim dziecko zacznie spędzać coraz więcej czasu bez nas, musimy pomóc mu właściwie oceniać niektóre zjawiska, w tym wszechobecny przekaz mediów. Już z kilkulatkiem można rozmawiać o tym, że reklama to głównie zachęta do kupienia. Wiadomo, nie ma gwarancji, że dorastające dziecko będzie nas słuchać, ale warto przygotowywać je do samodzielnych decyzji i zachowań od najmłodszych lat życia malucha.

A jak zapewnić bezpieczeństwo kilkulatkowi czy nastolatkowi korzystającemu z internetu?

Warto zadbać o to, by dziecko nie spędzało wielu godzin przed ekranem. To grozi na przykład problemami ze wzrokiem czy wadą postawy dziecka. Mogą pojawić się też zaburzenia koncentracji. Dostęp do internetu jest powszechny, dlatego rodzice czasem tracą kontrolę nad treściami, po które sięga ich pociecha. Zagrożeniem mogą być gry komputerowe z brutalną fabułą, ale i treści pornograficzne czy agresja w sieci. Nie pomoże na pewno, jeśli zakażemy dziecku korzystać z internetu. Trzeba też dawać pociechom odpowiedni przykład – dzieci uczą się przecież obserwując zachowania bliskich.

Dorastające dziecko zaczyna również decydować o sobie i o swojej własności – mowa o pieniądzach. Da się nauczyć małoletniego przedsiębiorczości i zarządzania pieniędzmi?

Zdecydowanie tak! Już z sześcio- czy siedmiolatkiem można ćwiczyć rozumienie tego, że pieniądz jest symbolem pewnej wartości. Dziecko powinno zdać sobie sprawę, że istnieje związek między koniecznością wykonania jakiejś pracy a zdobyciem pieniędzy. Dziecko powinno być wdrażane do zastanawiania się nad wydawaniem pieniędzy – ważne, by chociażby obserwowało rodzica porównującego ceny produktów w różnych sklepach. Postawa wobec finansów u dziecka kształtuje się już w czasie średniego dzieciństwa. Wczesne doświadczenia dziecka, kiedy nieustannie ono obserwuje nas, dorosłych, są niebywale ważne pod każdym względem.