kąd jednak biorą się "trudne przypadki"? Czy to wina samych zwierząt, ich genów, czy też człowieka, który nie radzi sobie z pupilem?

Nawet najlepszego psa da się skutecznie i nieodwracalnie zepsuć. Przyczyn może być wiele, a to zależy od konkretnego przypadku.  Aby zapobiec ewentualnym problemom, należy pamiętać, że każdy pies ma swój etogram, czy zbiór specyficznych zachowań charakterystycznych dla danego gatunku. Dzielą się one na te nieelastyczne, które pies musi spełnić, aby przeżyć, czyli np. jedzenie, picie, czy sen oraz elastyczne, które może wykonać, choć nie musi, a my możemy przekierować je na coś innego. Jeśli nie rozumiemy dobrze potrzeb naszego czworonoga, wtedy powstają konflikty, które właśnie powodują zaburzenia zachowania.

Najczęściej właściciele zwierząt skarżą się na brak możliwości zostawienia psa lub kota samego w domu. Czy są jakieś złote zasady by poradzić sobie z tym?

To dotyczy przede wszystkim psów, bo koty w większości nie potrzebują w domu obecności człowieka. W przypadku psów, decydują o tym cechy atawistyczne, czyli bardzo silnie zakorzenione zachowania oddziedziczone po przodkach. Proszę sobie wyobrazić, że w środowisku naturalnym (życie obok, a nie z człowiekiem) suka matka nie zostawia szczeniaków samych do czasu dojrzałości płciowej, a nawet dłużej. Zawsze zostają z dorosłym członkiem rodziny, więc to naturalne, że będzie nam trudno przyzwyczaić małego psa, żeby został sam w domu w wieku 8-10 tygodni. Dlatego oswajanie się z samotnością, powinniśmy potraktować jak proces i zostawiać go w domu najpierw na kilka sekund, potem minut, a następnie coraz dłużej, trochę krócej i znowu i dłużej (by czas nie był narastający). I tak prędzej czy później pies przyzwyczai się do bycia samemu. Inaczej jest w przypadku dorosłych psów, które mogą mieć problem z zostawianiem same z uwagi na lęk separacyjny. Trudno mówić jednak w tym przypadku o konkretach, bowiem podłoże takiego zachowania, a co za tym idzie metodyka pracy, mogą się różnić. W takich sytuacjach zalecam wizytę u doświadczonego behawiorysty, który będzie w stanie znaleźć przyczynę takiego zachowania.

Jak sprawić by wyjście z pobudzonym psem do parku nie było dla nas męczarnią?

Trzeba się zastanowić, jaka jest przyczyna takiego zachowania. Najlepiej zapisać się na zajęcia z zakresu „psiego przedszkola”. Wtedy można „ogarnąć” temat spacerów o wiele szybciej i nie dopuścić do kłopotów. Zajęcia z dobrym i doświadczonym szkoleniowcem zdecydowanie ułatwią sprawę. Jeśli natomiast pies zachowuje się w sposób naszym zdaniem niewłaściwy, musimy zawsze zastanowić się gdzie leży przyczyna takiego zachowania. Być może nasz przyjaciel nie radzi sobie z emocjami? Układ limbiczny psa (ten odpowiedzialny u wszystkich ssaków za emocje) trochę inaczej funkcjonuje niż u człowieka, albowiem wyrzuca te same związki chemiczne nie zależnie od tego, czy pies przeżywa pozytywną, czy negatywną emocję. Ich akumulacja powoduje, że nasz czworonożny przyjaciel błędnie przetwarza informacje ze środowiska, a to z kolei może przyczyniać się do nadmiernej pobudliwości.

Nasze psie pociechy często bywają śmieciarzami i zjadają wszystko, co spotkają na swojej drodze. Co zrobić, jeśli komenda „nie rusz” działa tylko w domu, a na spacerach pies „magicznie głuchnie”?

Musimy pamiętać, że w naturalnych warunkach psy to padlinożercy, więc naturalnym instynktem jest dla nich wyszukiwanie różnych smakołyków. Ale warto sobie zadać pytanie, czy dieta naszych czworonogów jest dobrze zbilansowana i jakich elementów, może w niej brakować, że pies próbuje sobie go wyrównać, właśnie wyjadając to, co znajdzie na spacerze. Jeśli dieta jest odpowiednio zbilansowana i nie ma żadnych przyczyn zdrowotnych zjadania przeróżnych rzeczy na spacerze (czasem także tych niejadalnych), należy zdecydowanie wejść w trening. I tu także kłania się wizyta u specjalisty, by w jak najlepszy sposób dobrać odpowiednią metodę dla naszego przyjaciela.

Spora część przypadków agresywnych czy niegrzecznych zwierząt pokazuje, że wina leży wyłącznie po stronie ludzi. Może właścicielom zwierząt należałoby również udzielić kilku cennych wskazówek?

Przede wszystkim większość właścicieli, którzy mają problem ze swoim psem, nie umie czytać znaków, jakie wysyłają nam nasze czworonogi. To normalne, że pies, nad którym ktoś się pochyla będzie merdał ogonem, ale w większości przypadków będzie to oznaczało lęk, bo pochylenie się kogoś większego nad psem pierwotnie oznaczało śmierć (jeśli większy drapieżnik pochyla się nad mniejszym, to po to by go zjeść). Dlatego nasze czworonogi tak źle reagują, kiedy ktoś pochyla się nad nimi i zachwyca ich urodą. Podobnie, kiedy psy się otrzepują, jeśli nie robią tego, bo są mokre, to znak, że się stresują. Uwalniają w ten sposób emocje. Dlatego warto uczyć się podstawowych sygnałów komunikacyjnych, jakie nadaje nasz pies. Wiele wskazówek można znaleźć w książkach m.in. mojego autorstwa „Radość na czterech łapach”.