Pomagać można zawsze i jest wiele sposobów, aby okazać swoją dobrą wolę np. wyciągać rękę do dzieci, niepełnosprawnych, osób starszych czy zwierząt. Nie ma znaczenia komu, liczy się dobra wola i chęć działania.

Pomoc dla schroniska dla zwierząt to świetny przykład, pokazujący jak niewiele wystarczy niewiele, żeby pomóc. Chociaż większości z nas, takie działanie kojarzy się z adopcją bezdomnego psa czy porzuconego kota lub wpłaceniem większej sumy pieniędzy to w rzeczywistości wystarczy o wiele mniej. Bo nie każdy z nas ma w swoim domu warunki, aby wziąć do siebie zwierzę. Może na to nie pozwalać również tryb życia czy praca. Z kolei jeśli co miesiąc trzeba spłacać ratę kredytu czy inne zobowiązania, to trudno wygospodarować większą sumę na cele dobroczynne. Przygotowanie i zawiezienie darów, choćby niewielkich wiąże się z kolei z poświeceniem czasu, zwłaszcza jeśli nie mamy schroniska w pobliżu, to dotarcie z paczką może być bardzo trudne lub nawet niemożliwe.

Dlatego schroniska coraz częściej przygotowują rozwiązania, które ułatwiają ich wspieranie ich przez tych, którzy chcieliby to robić, a nie mają dużego budżetu czy zasobów czasu. Przykładem takiego działania może być adopcja wirtualna, która stanowi bardzo ważny element opieki nad schroniskowymi zwierzętami. Po pierwsze, nie wiąże się ona z żadną formą aktywności poza zleceniem przelewu stałego na określoną z góry kwotę, która będzie przekazywane na wybrane przez nas zwierzę. Jako darczyńcy zyskujemy poczucie zaopiekowania się psem czy kotem, dodatkowo możemy śledzić jego losy i dowiadywać się co u niego słychać. A jeśli zechcemy - zaangażować się w szukanie mu domu, udostępniając jego wydarzenie, zdjęcia, zachęcając do tego również znajomych itp.

Po drugie, zostając opiekunem wirtualnym możemy wybrać, czy chcemy całościowo czy tylko częściowo utrzymywać wybrane zwierzę. Za każdym razem jednak możemy liczyć na aktualne informacje o swoim podopiecznym, jego bądź jej zdjęcia, a nasze nazwisko widnieje na stronie schroniska pod jego opisem. W wymiarze niematerialnym, zyskujemy przyjaciela, chociaż realnie opiekuje się nim ktoś inny, to jeśli tylko mamy czas i życzenie możemy go również odwiedzać. Od wirtualnego opiekuna jednak zależy, jaki będzie jego kontakt z psem bądź kotem, schronisko nie narzuca tutaj żadnych zobowiązań, a tym samym w żaden sposób nie zakłóca to naszego trybu życia.

Warto wiedzieć, że chociaż wirtualny opiekun dokonuje wyboru swojego podopiecznego, to jego pomoc tak naprawdę trafi, sprawiedliwie do WSZYSTKICH schroniskowych zwierząt. Nie ma możliwości, aby pies, który ma swojego wirtualnego opiekuna lub ma ich nawet kilku, był inaczej traktowany niż ten, którym na razie nikt się nie zainteresował. Wszystkie są tak samo leczone, karmione. Wszyscy opiekunowie wirtualni, są opiekunami wszystkich zwierząt ze schroniska. Dzięki ich wpłatom każdy pies czy kot dostaje lepszą bądź jeśli trzeba specjalistyczną karmę i karmę, mają opiekę weterynaryjną na najwyższym poziomie. W przypadku wystąpienia poważniejszych problemów zdrowotnych u któregokolwiek z podopiecznych schroniska, trafia on do specjalisty. Zwierzęta , które z różnych powodów, cieszą się popularnością i mają nawet kilku opiekunów wirtualnych, dzielą się z tymi z różnych powodów omijanych, których nikt nie adoptował wirtualnie. Zyskują wszyscy, a schronisko ma za co troszczyć się o swoich mieszkańców.

Istnieje oczywiście możliwość, aby nasz wybranek dostawał od nas coś specjalnego i aby było to tylko dla niego. Wielu wirtualnych opiekunów bardzo przejmuje się losem swoich "przyszywanych" dzieci i wysyła im np. paczki. Najbardziej pożądanym prezentem są obróżki przeciwkleszczowe, wszelkiego rodzaju inne preparaty zabezpieczające przed pasożytami i jeśli zwierzę jest chore, karma weterynaryjna. Psy, które nie dzielą boksu z innymi, mogą również dostawać gryzaki i zabawki (w innym przypadku, może to powodować kłótnie i pogryzienie np.)

Rodzice wirtualni, mający taką możliwość, zapraszani są również do odwiedzania podopiecznego. Niektórzy z nich angażują się tak bardzo, że nie wyobrażają sobie weekendu bez pupila, wyspacerowania go, wyczesania, zrobienia aktualnych zdjęć, które pomogą w jego promocji. Mimo dużo większego zaangażowania niż tylko ustawienie przelewu to wciąż forma „opieki” nad psem bez codziennych obowiązków bo po weekendzie wracamy do swojej codzienności podczas kiedy "nasz" pies zostaje pod opieką innych.

Zdarzają się jednak historie jak z romansu, kiedy serce zabije mocno na widok np. psiej mordki, pchnie do pomocy jej na odległość, czyli wirtualnie, a potem do poznania realnego i wreszcie zabrania do domu. Bo opiekunowie już nie mogą znieść myśli o tym, że "ich" szczęście zostaje samo, bez nas w tym schronisku tęskni, a my jeszcze bardziej.

Takie historie dzieję się, dzięki temu, że ktoś zrobił zdjęcie, ktoś inny je udostępnił przez to jedno z z tysiąca udostępnień, zobaczył je ten właściwy człowiek. I tym udostępniaczem, często bywa dumny rodzic wirtualny;)

Tekst:
Monika Bukowska
- zajmuje się wirtualnymi adopcjami w Schronisku w Korabiewicach www.schronisko.info.pl