Home » Rozwój dziecka » Po co psycholog w hospicjum
Rozwój dziecka

Po co psycholog w hospicjum

Paulina Kowacka

Psycholog w Fundacji Warszawskie Hospicjum dla Dzieci

Gdy w rodzinie pojawia się nieuleczalnie chore dziecko, w jakimś sensie choruje cała rodzina. Jak sobie z tym radzić?

W Warszawskim Hospicjum dla Dzieci pracuje pięcioro psychologów. Czym się właściwie zajmujecie?

Jesteśmy częścią zespołu, w którym każdy – lekarz, pielęgniarka, fizjoterapeuta, pracownik socjalny i właśnie psycholog – dokłada swoją cegiełkę do tego, co nazywamy opieką paliatywną. Mówi się o niej holistyczna, bo obejmuje nie tylko pacjenta, ale całą rodzinę, nie tylko ciało, ale i psychikę. My, psycholodzy, zajmujemy się właśnie tą delikatną sferą, jaką są emocje naszych podopiecznych. Pomagamy im sobie z nimi radzić.

Te emocje wiążą się z chorobą i śmiercią?

Najogólniej rzecz biorąc, tak, bo w sytuacji, w jakiej znajdują się nasi podopieczni, wiele problemów jest pochodną choroby dziecka. Gdy w rodzinie pojawia się nieuleczalnie chore dziecko, w jakimś sensie zaczyna chorować cała rodzina. Stres rodziców udziela się pozostałym dzieciom, uwaga skoncentrowana na chorym, może być źródłem cierpienia rodzeństwa. A jeśli pacjent jest w wieku i stanie pozwalającym rozumieć, co się z nim dzieje, zadaje pytania, na które rodzicom trudno jest odpowiedzieć. „Czemu jestem chory? Czy umrę?” Pojawia się wiele emocji, z którymi czasem rodzina sama nie jest w stanie się zmierzyć. Po to jesteśmy my.

Jak to wygląda w praktyce?

Jesteśmy hospicjum domowym, więc nasza opieka odbywa się w domu pacjenta. Zwykle mamy pod opieką około czterdzieściorga dzieci, to znaczy 3-4 na jedną pielęgniarkę. Codziennie, podczas porannej odprawy zespołu hospicyjnego, pielęgniarki informują, jaka jest sytuacja w poszczególnych rodzinach, jakiej pomocy potrzebują. Ponieważ większość naszych pacjentów to dzieci z chorobami uniemożliwiającymi kontakt werbalny, psychologiczne wsparcie dotyczy zwykle rodziców lub rodzeństwa. Jeśli ktoś w rodzinie wymaga pomocy psychologa, umawiamy się na wizytę i jedziemy do tego domu. Nasi pacjenci mieszkają w Warszawie i w promieniu 100 km od niej, więc są to często wizyty dosyć dalekie.

O czym rozmawiacie z podopiecznymi?

O tym, o czym oni potrzebują porozmawiać. Inne rozmowy są z rodzicami pacjenta, inne z rodzeństwem, inne z samym pacjentem. Czasem relacje w rodzinie stają się trudne, a my staramy się pomóc je uzdrowić. Jeśli brat czy siostra ma problemy w szkole, to zajmujemy się nimi. Jeśli rodzice czują napięcie z powodu pogarszającego się stanu zdrowia dziecka, rozmawiamy właśnie o tym…

O śmierci także?

Oczywiście. Pamiętajmy, że nasi pacjenci są chorzy nieuleczalnie. Śmierć jest nieuchronna i jak zawsze w przypadku dziecka – przedwczesna. Rodzice są tego świadomi, ale zaakceptowanie tego faktu nie jest łatwe, wymaga czasu i wspólnej – naszej i ich – pracy. Takie rozmowy prowadzimy także z rodzeństwem, bo dzieci zdają sobie sprawę z choroby brata czy siostry i zadają pytania. Naczelną zasadą jest nie kłamać. Śmierć jest tak naprawdę częścią życia, dotyczy każdego z nas, więc odpowiedź na pytanie „czy mój brat czy siostra umrze” zawsze brzmi tak.

Ważny jest spokój i wyjaśnienie dziecku, dlaczego np. mama płacze, że w pewnych sytuacjach jest to naturalne, a ono też ma pełne prawo wyrażać w ten sposób swoje emocje. Bardzo pomocne są spotkania prowadzonych przez nasze hospicjum grup wsparcia dla rodzeństwa pacjentów, przebywanie wśród rówieśników, którzy muszą stawić czoła podobnym problemom. Dzieci uświadamiają sobie, że nie są w swoim bólu osamotnione, mogą podzielić się troskami, a bawiąc się razem, na chwilę o nich zapomnieć. A kiedy brat czy siostra umiera, oferujemy pomoc grupy wsparcia w żałobie. Wraz ze śmiercią pacjenta kończy się pomoc medyczna, ale hospicjum, w tym psycholog nadal może dla tych rodzin wiele zrobić.

Next article