Sylwia Bomba
Influencerka, osobowość telewizyjna i mama, znana z programu „Gogglebox. Przed telewizorem”. Aktywnie działa w mediach społecznościowych, gdzie dzieli się swoją codziennością, doświadczeniami związanymi z macierzyństwem oraz podejściem do zdrowego stylu życia i równowagi między życiem prywatnym a zawodowym.
Szacowany czas czytania: 5 minut
Regularne posiłki, ruch i konsekwencja w małych decyzjach – to fundament zdrowego stylu życia, który procentuje latami. O budowaniu dobrych nawyków w rodzinie, motywowaniu dziecka i własnych doświadczeniach z insulinoopornością opowiada autorka książki poświęconej temu problemowi.
Jakie nawyki zdrowotne są dla pani najważniejsze w codziennym życiu rodzinnym i dlaczego? Wydała pani również książkę o insulinooporności – jakie są pani doświadczenia związane z tą chorobą?
Najważniejszym nawykiem, który wprowadziłam w naszej rodzinie, jest po prostu gotowanie. Staram się, aby posiłki były regularne i jedzone o stałych porach – choć przy codziennym tempie życia bywa to sporym wyzwaniem.
Moja córka od najmłodszych lat nosi do szkoły obiady przygotowane przeze mnie – w termosie. Zaczęło się to już w przedszkolu, gdy miała trzy lata, i dziś jest to dla niej zupełnie naturalne. Mimo że gotowanie zajmuje dużo czasu, wiem, że to inwestycja w jej zdrowie.
Dużą wagę przywiązuję też do jakości produktów. Najchętniej kupuję na lokalnych bazarkach i w małych sklepach, unikając supermarketów. Rzadko zamawiamy gotowe jedzenie, choć mamy swoje drobne rytuały – jak kebab raz w tygodniu. Dzięki temu zachowujemy zdrową relację z jedzeniem, a domowa kuchnia pozostaje podstawą.
Sama często wychodzę z domu z własnym jedzeniem – sałatką w pudełku czy słoiku. Zdecydowanie wolę taki wybór niż przypadkową drożdżówkę kupioną w biegu. Uważam, że świadomość żywieniowa zaczyna się od małych kroków: kawa bez cukru zamiast słodkiej, kefir zamiast słodkiej przekąski. To właśnie te drobne decyzje budują długofalowy sukces.
Moja książka o insulinooporności powstała z potrzeby serca. Przez lata zmagałam się z frustracją – stosowałam diety, dużo trenowałam, potrafiłam biegać nawet 15 kilometrów dziennie, a efekty nie przychodziły. Dopiero po czasie odkryłam przyczynę – insulinooporność, z którą żyję już od 15 lat, choć podejrzewam, że znacznie dłużej była niezdiagnozowana.
To podstępny przeciwnik – często sabotuje nasze wysiłki, sprawiając, że mimo starań nie widzimy rezultatów. Dlatego chciałam stworzyć książkę, która w przystępny sposób pokaże ten problem i pomoże innym szybciej odnaleźć właściwą drogę.

Fot.: Lena Bednarska
W jaki sposób motywuje pani swoje dziecko do dbania o zdrowie – zarówno fizyczne, jak i psychiczne?
Moja córka to wulkan energii. Tylko jeden dzień w tygodniu jest wolny od zajęć sportowych – poza tym ma bardzo aktywny grafik: akrobatyka, basen, akrotaniec. W domu stworzyliśmy jej przestrzeń do ćwiczeń – ma tam m.in. szarfę, ścieżkę gimnastyczną i drążek. Spędza tam dużo czasu, także z rówieśnikami.
Od zawsze lubi ruch – nigdy nie musiałam jej do niego zmuszać. Już jako trzylatka zaczęła jeździć na nartach, a dziś sama namawia mnie na wyjazdy. Uwielbia też rower i rolki.
Myślę, że klucz tkwi w przykładzie. Kiedy wychodzimy na rolki – jeżdżę razem z nią. Gdy ma lekcję pływania – ja pływam na torze obok. Wspólnie jeździmy na rowerowe wyprawy. Dziecko, które widzi aktywnych rodziców, traktuje ruch jako coś naturalnego.
Widzę też, jak ogromny wpływ ma aktywność fizyczna na jej samopoczucie, funkcjonowanie i radość z życia.
Z jakimi wyzwaniami najczęściej mierzą się dziś rodzice, jeśli chodzi o zdrowy styl życia, i jak sobie z nimi radzić?
Uważam, że zdrowie psychiczne dziecka zaczyna się od poczucia bezpieczeństwa w domu. Dlatego każdego wieczoru rozmawiamy – pytam córkę, co było dla niej miłe, a co trudne. Daję jej przestrzeń do mówienia o emocjach i zapewniam, że zawsze może na mnie liczyć – niezależnie od sytuacji.
Największym wyzwaniem dla rodziców jest dziś brak czasu i zmęczenie. Po intensywnym dniu naprawdę trudno znaleźć energię na aktywność fizyczną czy przygotowanie zdrowego posiłku. A jednak widzę, że coraz więcej osób świadomie wybiera ruch – biega, spaceruje, dba o siebie.
W moim przypadku aktywność ma jeszcze jeden wymiar – pomaga mi radzić sobie z natłokiem myśli (mam ADHD). Każdy trening to dla mnie zastrzyk endorfin i poczucie spełnienia – nawet jeśli trwa tylko 20 minut i odbywa się w domu.
Jaką jedną, najważniejszą radę dałaby pani rodzicom, którzy chcą budować zdrową i świadomą rodzinę?
Sukces to suma małych decyzji. Warto zwracać uwagę na codzienne wybory i konsekwentnie się ich trzymać. To właśnie wytrwałość i systematyczność są kluczem do sukcesu – nie tylko w kwestii zdrowia i odżywiania, ale w każdej dziedzinie życia.